czwartek, 3 sierpnia 2017

Wiecie jak to jest stracić wszystkie zdjęcia, filmy, tyle wspomnień z jednego zasranego sprzętu!? Chujowo.  Tak jakby cząstkę mojego życia ktoś mi odebrał. Mialam tam tyle pięknych chwil, teraz nie mam nic. Tylko to co pozostało mi zapamiętane w moim umyśle. A to, że mam sklerozę to już inna sprawa. Do tego były tam moje wszystkie zapiski, notatki, moje wiersze niedokończone i te skończone. Niedowierzanie. 


sobota, 4 marca 2017

Wiecie co? Czasem się zastanawiam nad swoją przyszłością... I muszę się wam przyznać, że nie wiem co ja robię ze swoim życiem.


Czy to w ogóle ma jakiś sens? Ale, co tam, mniejsza z tym. Zacznijmy od tego czy cokolwiek w moim życiu ma sens, ale STARAM SIĘ! Zdajecie sobie sprawę z tego jak ciężko ruszyć leniwy zad do zrobienia czegokolwiek? Dobra, dobra - wiem, że jest nas trochę. Musimy chyba coś z tym zrobić, co wy na to? Może wizyta u psychiatry nam pomoże? Nie no żartuje... A może nie? ;) 
Każdy z nas jest inny na jakiś sposób, ale często nas coś łączy.
Chyba.


piątek, 3 marca 2017

Trochę minęło zanim zebrałam się w sobie, by cokolwiek tu napisać. Może ja mam rozdwojenie jaźni? Albo może schizofrenie? Wiecie... To co chce przelać na papier, nie nadąża za moimi myślami. 

Chcę napisać książkę! WŁASNĄ książkę. Codziennie wieczorem, gdy kładę się do łóżka spać, mam tyle pomysłów. Hmmm... W sumie nawet z moich snów można by było napisać niezłą książkę. Nie wiem, czy jeszcze ktokolwiek pamięta lub oglądał Pana Kleksa, ale mi się aż przypomniało, jak w tych ich lusterkach zbierały się sny. Nie pamiętam tylko, czy to były same złe sny, które można było w tych lusterkach zobaczyć, czy wszystkie(jak ktoś oglądał proszę mnie oświecić). Fajnie by było móc tak sobie obejrzeć później te sny. Niezły byłby z tego film. Może bym dostała Oscara! 

poniedziałek, 16 stycznia 2017

Cześć wszystkim. Zacznijmy od tego, że zawsze mam dużo myśli na raz w głowie, dlatego ciężko jest mi przekazać coś drugiej osobie używając jednego słowa... Ale spróbujmy. 
 Dziś jest poniedziałek. Kolejny dzień. Kolejny tydzień. I kolejny raz jestem chora. A to wszystko przez tą szkołę - ANTARKTYDA - w skrócie. Ludzie się dziwią, czemu wszystko olewam. Może dlatego, że gdy się staram wszystko rujnuje? A to co chcę naprawić psuję jeszcze bardziej. Gdy na czymś ci nie zależy nie jest ci później przynajmniej żal, gdy coś ci nie wyjdzie. A jeżeli coś ci wyszło to cieszysz się sto razy bardziej, bo nie przykładało się do tego uwagi, a i tak się udało. Wiele razy się to u mnie sprawdziło. Wiele razy sparzyłam się starając. Wiele razy życie pokazało mi, że świat jest niesprawiedliwy. Ale to chyba nigdy się nie zmieni, mam racje? Od zawsze takie było. Dlatego ci co mają mocny i silny charakter, a co najważniejsze nie poddają się najczęściej najdalej zajdą. Tylko pierw trzeba mieć cel. A jaki jest mój? Nie mam pojęcia...